Królestwo dla Hani

Wpis ukazał się 26 czerwca 2020 na stronie fb bloga i wywołał dużo emocji. I to niekoniecznie takich, o które mi chodziło, bo okazało się, że niechcący wsadziłam kij w mrowisko. Nie zagłębiając się w szczegóły, przepraszać za to nie zamierzam 🙂

Część ludzi zdaje sobie sprawę z jego istnienia, ale w środku byli tylko nieliczni.
Schowane przed zewnętrznym światem, dla jednych nudne, innym skradło serce.
Królestwo apteki – receptura.

Dziś i jutro królestwem rządzi Hania. Wcześniej królowały tam inne dzieci: Karolinka, Sylwia, Mateusz. Sumienie mi wyrzuca, że nie pamiętam imion wszystkich tych, dla których królestwo tętniło życiem i dla których było jedynym ratunkiem.

Kim jest Hania?

Hania jest dwumiesięczną, delikatną dziewczynką 👶. Niemowlęta w jej wieku czasem płaczą, czasem tak śmiesznie posapują jedząc mleko 😍🤱, czasem się prężą, próbują podnosić główkę… Hania musi jednak być ostrożna i jej mama o tym wie. Zbytni wysiłek nadwyręża chore serce Hani.

Jej rodzina, z mamą na czele, dba o dziewczynkę, i robi co tylko w jej mocy, żeby o Hanię zadbać. 💪🦸
Hania jest leczona w jednym z największych i najlepszych ośrodków w Polsce. Dziewczynka dostaje leki, które stabilizują prace jej małego serduszka, żeby przeżyła od zabiegu do zabiegu, żeby kiedyś mogła być krnąbrną charakterną dziewczynką żeby mogła skakać i biegać, i żeby jej mama miała dużo czasu na jej kochanie. 🥰

Dlatego jej mama nie patrzy na swój czas (a raczej jego brak), na swoje zmęczenie. Mama Hani tak ją kocha nad życie, że zrobi co w jej mocy, żeby zadbać o swoją malutką, bezbronną, chorą córeczkę.

Hania ma fantastyczną panią doktor. Pani doktor prowadzi leczenie Hani: kontroluje małe trzepoczące serduszko, trzyma się schematu operacji i przepisuje leki, które mają pomóc Hani w czasie pomiędzy zabiegami.

Leki są konieczne, żeby obniżyć ciśnienie, wspomóc pracę serduszka, nie dopuścić do przerostu komór serca, nie zniszczyć tej ogromnej pracy lekarzy w ośrodku, dzięki której Hania ma szansę na jakąkolwiek przyszłość.

Ale Hania jest niemowlęciem: dwumiesięcznym, niedużym, delikatnym niemowlęciem. Jej masa małego ciałka to zaledwie około 4% przeciętnej masy ciała dorosłego, na którą to masę są przeliczane zwykle stosowane dawki leków. Szlaki wchłaniania leków, ani enzymy biorące udział w metabolizmie podawanych leków w jej ciele nie działają tak jak u dorosłego. Dziecko to przecież nie jest nie mały dorosły. 🤷

Dlatego pani doktor przepisuje Hani mikroskopijne dawki leków dobrze przebadanych, i często stosowanych w schorzeniach kardiologicznych i układu krążenia. Lekarka ma ogromną wiedzę na ten temat, bierze pod uwagę chorobę i stan ogólny Hani, wyniki badań, przeprowadzone zabiegi, masę małego dwumiesięcznego ciałka.

Przepisuje więc Hani lek do zdobycia jedynie w królestwie receptury aptecznej.

Mama Hani w ciągu najbliższych dni poszukuje zatem królestwa, w którym dostanie lek dla kochanej córeczki.
I zastanawia się, i martwi, dlaczego tak ciężko je znaleźć?

Tak jak napisałam na początku – królestwem apteki jest receptura. W mojej opinii to tam właśnie jest w ogromniej mierze sens naszej pracy, dawania siebie innym.

Że co, zaraz górnolotne, o dawaniu? Siebie? Innym? W aptece??? Co Wy tam robicie? Sprzedajecie tylko. 🤬

❗❗❗To czytajcie dalej.

Ja też nie chcę pisać górnolotnie. Tylko po prostu. A żyjesz zawsze DLA kogoś, jeśli życie ma mieć sens. Czasem dobrze jest wyjść poza własne ja i własne korzyści; czasem dobrze jest coś poświęcić ; czasem dobrze jest z czegoś zrezygnować.

Dlaczego piszę w taki sposób teraz, przecież było o Hani, tak się dobrze i tajemniczo zapowiadało, a ja tu gnebię strasznie i uderzam w jakieś emocjonalne struny, i co teraz? Teraz będzie dzisiejsza historia, która wszystko wyjaśni.

Rozmawiałam z mamą Hani przez telefon. Hania z rodziną mieszka po drugiej stronie miasta, jej mama obdzwoniła więc przynajmniej z dziesięć (jeśli nie więcej) aptek, które miała po drodze.

I nikt, NIKT!!!!!, nie pofatygował się, żeby zrobić na recepturze proszki dla malutkiej Hani.

Nikt.❗🤬🤬🤬🤬🤬

Myślicie, że poruszałabym temat, gdyby sytuacja Hani była jednostkowym „wypadkiem przy pracy”? Nie, u nas w aptece co jakiś czas, raz w miesiącu, czasem częściej, czasem rzadziej, podejmujemy się zrobienia takiej trudnej(???) receptury dla dziecka. Bo wszyscy wokół odsyłali zrozpaczonego rodzica.

Dla was to proszki, dla Hani życie w porcjach.

Jak robimy takie proszki?
Odważamy składniki, sprawdzamy dawki, wszystko przeliczamy, odważamy potem każdy proszek, choćby było ich i sto do zrobienia; każdy!!!! – przecież to malutkie ciałko musi dobrze zareagować na lekarstwo. Dokładna, skrupulatna praca w pełnym skupieniu – tak to się odbywa. Dwie, czasem trzy godziny, czasem i więcej.

Gdy zdarzało mi się wykonywać takie proszki, miałam w głowie obraz moich córeczek, wdzięczność że są. I świadomość, że nasze kłopoty są tak naprawdę niczym w porównaniu z tym, z czym musi się zmagać Hania i jej rodzice. I że w związku z tym chyba powinnam pójść na kolanach do Częstochowy, i dziękować, dziękować, dziękować…

💊💊💊
Wy, którzy odmówiliście – postawcie się w sytuacji mamy Hani, poczujcie jej bezsilność. Powiedzcie jej w oczy, że to nie wasza sprawa. Powiedzcie małej Hani: sorry, malutka, taki mamy klimat, rząd słabo dopłaca i refundacja z takich proszków żadna. Kilkanaście złotych dopłaty za dwie godziny pracy??? Wolne żarty, za tyle to nawet nikt do sprzątania nie przyjdzie.

I z jednej strony to prawda, można się poczuć frajersko jeśli zestawimy ogrom pracy i odpowiedzialności z zyskiem apteki.
Ale to i tak niczego nie tłumaczy. Wszystko w życiu robicie dla pieniędzy?
🤦Wstyd mi za tych, którzy w takiej sytuacji wykręcają się i odmawiają. Macie wy jakiekolwiek, jeśli nie sumienie, to elementarne ludzkie poczucie przyzwoitości?

💊💊💊
Drodzy rodzice chorych dzieci! Wiem, że to trudne, że czasem już ponad siły, ale szukajcie wytrwale – zawsze gdzieś w okolicy znajdzie się jakiś przyzwoity farmaceuta, albo wariat- jak zwał, tak zwał – który wykona lek dla waszego dziecka. 💊💪💪💪

Owszem, zdarza się że nie mamy któregoś ze składników, i na dodatek nie ma go w hurtowni, i wtedy musimy Was odesłać. W pozostałych przypadkach zamówić surowiec, jeśli jest w hurtowni, to żaden problem.

Dlatego zapytajcie wprost, czy są wszystkie składniki leku recepturowego w aptece, lub czy są dostępne w hurtowni i czy można je zamówić? I czy apteka ma recepturę, w której można bezpiecznie i fachowo wykonać lek recepturowy (bo musicie też wiedzieć, że niektóre apteki nie posiadają receptury)? A jeśli tak, to w czym jest problem, jeśli spotykacie się z odmową?

Sercem jestem z Wami i Waszymi dziećmi ❤️❤️❤️❤️

PS. Karolinka, moja pierwsza i przez długi czas niekwestionowana królowa, dla której przez kilka miesięcy sypaliśmy po 60 proszków na ok dwa tygodnie, dziś jest już dziewięcioletnim dzieckiem. I radością dla rodziców. 😍😍😍