Róg jednorożca i pomander – Dżuma, cz. III

Trzecia, i ostatnia część historii o dżumie. Tym razem przeczytacie, czym ją leczono. Może róg jednorożca? A może amulecik? Proszę Państwa, do wyboru, do koloru, popatrzcie…

Najważniejszy medykament

Co zrobić, by nie dopuścić do siebie morowego powietrza?

Zamaskować zapach śmierci i choroby czym innym.

Mogły to być aromatyczne drewno, zioła albo… wspomniany już wcześniej proch strzelniczy do spalania i odkażania powietrza w domach. Chętnie stosowano następujące zioła i inne naturalne wonne składniki: bursztyn, kadzidło, jałowiec, mirrę, goździki, cynamon, rozmaryn, cyprys, terpentynę, spikanard (olejek nardowy) lub drewno agarowe.

Ciekawe, myślicie, bo przecież już wiecie, że to bakteria wywołuje dżumę. Działanie aromatyzujące powietrze wydaje się Wam jednak trochę bez sensu? I myślicie, że teraz ludzie postępują inaczej, bo w końcu mamy XXI wiek?

No to ni mniej, ni więcej, na samiutkim początku epidemii koronawirusa, pewni właściciele (o zgrozo, farmaceuci) pewnej niewielkiej grupy aptek, w ramach zabezpieczenia personelu, dostarczyli nie maski, szyby zabezpieczające w swoich aptekach, środki odkażające na bazie minimum 70% etanolu itp. itd. Dostarczyli bowiem olejek do „odkażania powietrza”, inspirowany legendą z dalszej części tego tekstu, a zawierający olejek goździkowy (z antybakteryjnym, ale bez przesady, eugenolem), olejek ze skórki cytryny, olejek cynamonowy i olejek rozmarynowy. Normalnie chapeaubas, koronawirus na pewno spietrusiał, aż się za nim kurzyło.

Wróćmy do czasów epidemii dżumy.

Czasem trzeba było wyjść z domu, i co wtedy?

Biedniejsi ludzie wieszali sobie przy szyi płócienne gałganki z ziołami, albo nacierali ręce i twarz aromatycznym octem.

Bogatsi, jak zwykle trzymali styl i fason za wszelką cenę, jakby im to miało w jakiś sposób pomóc. Dlatego powstawały wymuskane balsaminki lub gałki, bogato rzeźbione, ze srebra, a często i z kamieniami szlachetnymi, którym, a jakże, przypisywano właściwości lecznicze i zwalczające morowe powietrze (szmaragd, topaz, rubin).

Pomander

Pomander (fr. pomme d’ambre, pomme de senteur; ang. amber apple; niem: Ambraapfel lub Bisamapfel; łac. pomum ambrae) to był ówczesny zapach w kulkach 🙂 Zapachowe surowce i zioła zlepiano przy użyciu żywicy lub ambry.

Tu kilka ciekawostek: ambra, żebyśmy nie mieli wątpliwości, jest używana nadal jako surowiec perfumiarski, który utrwala zapach. Jest, jak to się ładnie określa, wydzieliną przewodu pokarmowego niektórych gatunków wielorybów; przy czym kiedyś uważano, że wieloryb ambrę zwraca, dziś naukowcy z kolei sądzą, że wydostaje się ona z przewodu pokarmowego wieloryba standardową drogą. Nie ma to jak ciekawa praca, nieprawdaż? Im dłużej ambra pływa w oceanie, tym bardziej jest cenna, bo jej zapach jest coraz bardziej słodki i delikatny.

Istniało wiele receptur na pomander; wraz z upływem czasu przepisy stawały się coraz bardziej skomplikowane. Swoje przepisy opracowali słynny Nostradamus oraz Paracelsus. Powstawały receptury na pomander działający nie tylko przeciw dżumie, ale także odrze i ospie.

Przykładowo Thesaurus pharmaceuticus z 1587roku zawiera przepis na „pachnące kulki przeciwko dżumie D. Caspara Baubiniego” [6] w skład których wchodziły: labdanum, styrak, benzoes, płatki róż, drewno agarowe, goździkowiec, sandałowiec biały, majeranek, lawenda, nasiona czarnuszki oraz kamfora wymieszane z piżmem i ambrą.

Ocet złodziei

Według jednych przekazów było ich czterech, według innych – siedmiu. Wszystkie legendy o nich są jednak zgodne co do jednego faktu: okradali domostwa i zwłoki ludzi zmarłych na dżumę. Któregoś razu wreszcie zostali przyłapani, a tacy złodzieje karani byli wówczas straszną śmiercią. W zamian za darowanie życia, mieli wyjawić sędziemu sekret swojego zabezpieczenia przed zarazą.

Z octem złodziei, tak jak z pomandrem: co źródło, to inny przepis.

Wg „Monumenta Poloniae Culinaria” p.red. J. Dumanowskiegow w skład octu złodziei wchodzi (przepis z XVIII w): jak najmocniejszy ocet winny, do tego piołun, rozmaryn, szałwia, kwiat lawendy, potłuczone główki czosnku, goździki, angielika (arcydzięgiel Angelica archangelica L), gałka muszkatołowa i ruta. Można stosować do zażywania, w celu ochrony do nacierania klatki piersiowej, uszu, nosa i tyłu głowy, a także do okładów bezpośrednio na dymienice.

Farmakopea Paryska z 1758r z kolei podaje następującą wariację przepisu na ocet złodziei, pod nazwą Acetum aromaticum alliatum seu Antisepticum, vulgo des Quatre Voleurs : piołun, rozmaryn, mięta, szałwia, lawenda, cynamon, goździki, gałka muszkatołowa, czosnek, kamfora i ocet.

Tu przynajmniej można się doszukiwać działania antybakteryjnego, zarówno pomandru, jak i octu. Olejek goździkowy zawiera m.in. eugenol o działaniu przeciwbakteryjnym, a czosnek siarkowe związki alliinę i allicynę o podobnym działaniu.

Amulety

No przecież jasne, że nie mogło zabraknąć amuletów i kamieni zdrowia. Przerażona ludzkość w panice chwyta się wszystkiego, co niesie jakąkolwiek, choćby złudną, nadzieję na unikniecie zarażenia. Choćby na logikę nie miało to sensu. Choćby i szkodliwe było…

Nie słyszeliście niedawno, w XXI wieku, o „rewelacyjnych” i „skutecznych” wlewach dożylnych, z witaminy C (pewnikiem lewoskrętnej, tfu) i perhydrolu zwalczających podobno koronawirusa??? Wlalibyście sobie dobrowolnie, w żyłę, wodę utlenioną? Uznalibyście to za przedsięwzięcie skuteczne i całkowicie nieszkodliwe dla Waszego zdrowia? A autor tych szkodliwych pomysłów ma rzeszę wyznawców i wielbicieli, a na dodatek chodzi sobie wolno po świecie i zbija fortunę na tych, którzy dają się nabrać.

Jaka jest różnica między tym szarlataństwem, a amuletem przeciw dżumie, wykonanym z żywego srebra (czyli rtęci), grynszpanu (trujący związek miedzi, proszek o pięknej, zielonej barwie) i soli witriolowej (siarczanowo-żelazowa)? Co składnik, to bardziej trujący, zresztą ówcześni alchemicy i lekarze ostrzegali, by nie nosić zbyt długo takich amuletów, bo może być to szkodliwe (dla noszącego, nie dla dżumy).

Róg jednorożca

Panaceum na wszystko, cudowny lek. Obowiązkowa pozycja w skarbcach królewskich. Obowiązkowy w herbach aptek i herbach rodowych aptekarzy, jako odtrutka o wielkiej sile. Róg jednorożca służył także do wykonywania pojemników na medykamenty, gdyż jego moc miała potęgować działanie leków. Aptekarze dysponowali dwoma rodzajami rogów z jednorożca: tych żyjących (prawdziwych), i tych z wykopalisk.

W 1708 roku, w Toruniu, podczas epidemii dżumy, sproszkowany róg jednorożca prawdziwego kosztował 12 gr za drachmę, a jednorożca kopalnego – 6 gr za drachmę.

Czym w takim razie był ów róg jednorożca?

Dawną ściemą, w skrócie pisząc, a prawdziwe pochodzenie mitycznego rogu jednorożca wyszło na jaw w roku 1638 r, dzięki odkryciu duńskiego lekarza i zoologa – kolekcjonera, Ole Worma.

Po zbadaniu sprawy, Worm orzekł, że róg legendarnego stworzenia to nic innego jak ząb narwala, jeśli mamy na myśli róg jednorożca żyjącego, albo róg mamuta lub ceratytów, gdy mowa o rogu kopalnym.

A dziś? Nie da się ukryć, że róg jednorożca nadal bywa używany, że tak przypomnę słynny przypadek obezwładnienia terrorysty w Wielkiej Brytanii. Niektórzy ludzie, gdy sytuacja i dobro innych wokół tego wymaga, po prostu zrywają róg jednorożca z najbliższej ściany, i rozprawiają się z terrorystami 🙂

Mordercze terapie

Poza wymienionymi cudami istniały także inne metody „leczenia”:

– upuszczanie krwi,

– palenie tytoniu,

– podawanie silnych leków przeczyszczających (np. znanych już wtedy senesu lub pigułek z antymonem) aby opróżnić jelita i pozbyć się choroby z ciała; powodowało to jednak tylko dodatkowe odwodnienie i osłabienie organizmu, a w rezultacie szybszą śmierć;

– picie własnego moczu

– próby leczenia rtęcią; z racji toksyczności rtęć pogłębiała dzieło zniszczenia dokonywane przez dżumę.

Doctor plague

Czas najwyższy, zbliżamy się do finału opowieści o dżumie. Do stroju, który jest podsumowaniem wszystkiego, co tutaj już się znalazło. Do uniformu, który kiedyś wzbudzał szacunek i lęk, a dziś, w pysznym społeczeństwie nie znającym umiaru, bywa elementem zabawy, przebraniem w czasie Haloween.

Plague doctor, Public Domain

Po latach epidemii, w XVII w opracowano wreszcie strój, mający zabezpieczać lekarzy przed zarazą. Słynny doctor plague.

Wynalezienie stroju w 1619r przypisuje się nadwornemu lekarzowi królów francuskich. Charles de l’Orme, bo o nim mowa, wymyślił sobie to następująco:

– kapelusz symbolizował lekarza

– długi płaszcz, nachodzący na maskę, zakrywał i ochraniał całe ciało; płaszcz był skórzany i można go było nacierać wonnymi olejami albo jeszcze lepiej – woskiem, z jednej strony uszczelniającymi materiał, a z drugiej swoją wonią odpędzające miazmaty

– charakterystyczna maska, przypominająca ptasi dziób; do środka „dziobu” ściśle pakowano słomę i aromatyczne surowce tak, żeby morowe powietrze nie miało dostępu do lekarza; do najczęściej używanych surowców należały: kamfora, mięta, mirt, płatki kwiatów i goździki.

– oczy osłonięte były kawałkami szkła wkładanymi w otwory w masce;

– drewniana laska do badania chorych, przywoływania pomocników, wskazywania miejsca położenia chorego, a czasem… do odganiania natrętnych chorych lub ich rodzin.

Nie wiemy, jaką skutecznością odznaczał się ten kostium i czy pozwalał bezpiecznie pracować wśród zarażonych. Ale było to cokolwiek, co pozwoliło zwiększyć szanse lekarza.

Epilog

Zabawne? Kiwaliście głową ze zrozumieniem, myśląc, jacy ci ludzie kiedyś byli nieświadomi! Przecież to jasne, że to bakterie, da się je pokonać antybiotykami, a oni amulety, balsaminki, octy, cuda wianki..

Postęp technologii i metod badawczych pozwolił sięgnąć głębiej. Otóż naukowcy zbadali DNA szkieletów (konkretnie zębiny) z masowych grobów z lat, na które datowane były słynne i rozległe epidemie dżumy. Badania te pozwoliły wyodrębnić przynajmniej trzy szczepy (czyli trzy rodzaje) pałeczek dżumy, odpowiedzialne za różne epidemie w różnym czasie i różnych częściach świata.

Jednak w wielu szkieletach z terenów i czasów epidemii nie znaleziono DNA pałeczki dżumy… Ok, datowanie wieku szkieletów jest obarczone błędem. Ale wątpliwości budzą także okres inkubacji i sposób przenoszenia. Okazuje się bowiem, ze nie zawsze to szczury i pchły były odpowiedzialne za szybkie rozprzestrzenianie się zarazy.

Dodatkowo naukowcy odkryli (w sumie przypadkiem, badając mechanizmy działania wirusa HIV) u ok 10% Europejczyków specjalny gen CCR5-Δ32, utrudniający wnikanie wirusów do wnętrza komórek. Analiza tego odkrycia doprowadziła do wniosku, że ok. 700 lat temu, a więc w czasie największej epidemii dżumy w Europe, musiała mieć miejsce potężna epidemia choroby wirusowej, która „wyselekcjonowała” osoby z odpowiednią kombinacją genową. A przypominam, że dżuma jest chorobą bakteryjną…

Wniosek?

Miliony ofiar wówczas, miliony stron zapisanych przez historyków, ja też naprodukowałam się jak wariat… A okazuje się, że wcale nie jest pewne, czy to była dżuma. Jeśli tak, to która odmiana? I czy byłaby tak samo nieodporna na znane nam antybiotyki, jak ta dżuma, którą znamy?

Część I tutaj: http://www.historiewpigulce.pl/index.php/2020/03/14/czas-epidemii-dzuma-cz-i/

Część II tutaj: http://www.historiewpigulce.pl/index.php/2020/05/16/strzez-sie-powietrza-i-kobiet-dzuma-cz-2/

Pisząc cykl o dżumie korzystałam m. in. z:

  1. https://www.wilanow-palac.pl/skad_sie_bierze_dzuma.html
  2. https://www.wilanow-palac.pl/amulety_przeciwdzumowe.html
  3. https://www.wilanow-palac.pl/es_stinkt_wie_die_pest_czyli_co_i_dlaczego_cuchnie_jak_dzuma.html
  4. https://histmag.org/Dzuma-nowozytny-poradnik-jak-przetrwac-epidemie-10239
  5. Smakosz A., Miedzy lekiem a kosemtykiem. Właściwości farmakologiczne i receptury na pomum ambrae (pomander). Acta Uroboroi – W kęgu epidemii II, M. Dąsal red., Wrocław 2019
  6. https://www.cawio.pl/burmistrz_powietrzny_cz.I
  7. https://www.fragrantica.pl/wiesci/Ambra-poznaj-ten-surowiec-dok%C5%82adniej-1572.html
  8. https://www.mp.pl/pacjent/choroby-zakazne/choroby/zakazenia-bakteryjne/158882,dzuma
  9. https://www.cdc.gov/plague/index.html
  10. Szumowski W., Historia Medycyny, PZWL
  11. Brzeziński T., red, Historia medycyny PZWL
  12. Archiwum Państwowe w Przemyślu przemysl.ap.gov.pl
  13. https://www.facebook.com/kuchniastaropolska
  14. Dumanowski J., Dias – Lewandowska D., Sikorska M., Staropolskie przepisy kulinarne. Receptury rozposzone z XVI – XVIII w. Źródła rękopiśmienne, „Monumenta Poloniae Culinaria” p. red. J. Dumanowskiego, t VII , Warszawa 2017
  15. https://www.ancient-origins.net/artifacts-ancient-technology/secrets-behind-plague-doctor-mask-terrifying-costume-009201
  16. Wellcome Collection wellcomecollection.org
  17. http://www.doctorsreview.com/history/doctors-black-death/
  18. https://www.historyonthenet.com/the-stuarts-the-plague-doctor
  19. https://histmag.org/Dzuma-historia-i-nieznane-oblicze-choroby-11104/