#pigułkawponiedziałek

Wieczna pigułka

#pigułkawielokrotnegoużytku

A gdyby tak wymyślić lek, którego można użyć wielokrotnie, przez tę samą, albo przez różne (!) osoby? Takie „farmaceutyczne perpetum mobile”?

Wydana w 1841r w Berlinie „Lehrbuch der Chemie und Pharmakologie für Aerzte, Thierärzte und Pharmaceuten.” opisuje hit XVIII i XIX wieku, Pilulae perpetuae zwane inaczej Pilulae emeticae aeternae, czyli po przetłumaczeniu: „wieczne pigułki wymiotne”.

Udało się bowiem stworzyć farmaceutyczną materię odzyskiwaną, dosłownie z głębi trzewi. Opisywane pigułki to kulki z antymonu. Połknięte tworzyły w żołądku, po kontakcie z kwasem solnym, sole działające wymiotnie i silnie przeczyszczająco. Przy czym reakcji i zużyciu ulegała tylko najbardziej zewnętrzna część pigułki, a reszta pozostawała nienaruszona i była wydalana na zewnątrz organizmu. Wydaloną pigułkę wystarczyło umyć, i voila! Gotowa do użycia mogła spocząć na honorowym miejscu w domowej apteczce.

Były niezwykle popularne, jako… środek na kaca.

Stosowana była i inna wersja wiecznych pigułek: antymonowa pigułka była pusta w środku, aby ją zażyć trzeba było wypełnić ją rtęcią, obtoczyć w cukrze i dopiero połknąć. Silne podrażnienie jelit, które wywoływały, pomagało w efektywnym wypróżnieniu. Potem należało pigułkę wydostać z nocnika, wymyć, uzupełnić rtęcią, i pozostawić w tej formie gotową do użytku. Zdarzało się, że te pigułki przechodziły z pokolenia na pokolenie…

Dobrego tygodnia!

(PS. Pilulae perpetuae do obejrzenia w muzeach farmacji w Bydgoszczy i w Krakowie)

(PS2. I sformułowanie „pamiątka po przodkach” nabiera nowego znaczenia)