#pigułkawponiedziałek

„Nie pomoże mydło jakeś jest straszydło”

#pigułkawponiedziałek

Myjecie ręce? I całą resztę? Aaaa, mówicie, że nawet i dezynfekcja w akcji? Miodzio!

Bo dziś głos zabiorą ci, którzy nie dali się przekonać, że higiena osobista i walka z brudem sprzyja zdrowiu.

Wrażliwi niech lepiej nie czytają w trakcie lub po jedzeniu… Żeby nie było na mnie, że nie ostrzegałam!…

Zestaw zaczyna się od epoki Odrodzenia, bo to był początek ery brudu (ponieważ ówcześni medycy uznali ciepłe kąpiele za czynnik ułatwiający rozprzestrzenianie się dżumy).

Jakub I Stuart, król angielski, ponoć nie mył się wcale.

Król Francji, Henryk IV, roztaczał wokół siebie okropny fetor. Jakim cudem udało mu się spłodzić syna, nie wnikam, ale jak to mówią – niedaleko pada jabłko od jabłoni. Synalek ów, Ludwik XIII, po raz pierwszy został wykąpany w wieku lat siedmiu (no dobra, wcześniej jakieś dwa razy umyto mu nogi…), śmierdział porównywalnie do tatusia, i jeszcze był z tego dumny. Ludwikowi XIII również udało się spłodzić syna (również wolę nie wnikać) – Ludwika XIV, Króla Słońce. I ten to dopiero był „pedantem”, ponieważ pod koniec swojego panowania (czyli na początku XVIIIw) dopiero rozkazał raz w tygodniu wywozić fekalia z Wersalu… Sam również się nie mył, zamiast tego nacierano go perfumami, a do tego często zmieniał koszule.

Zresztą o pluskwach w łóżku Ludwika XIV i wszach w perukach dworzan, a także załatwianiu potrzeb fizjologicznych na Wersalu gdziekolwiek (korytarze, albo fru do kominka…) pisał już w 1935r historyk Władysław Szumowski.

Brud potrafił zrobić niezły pijar… Izabela , córka Filipa II, zdobyła uwielbienie poddanych, gdy twardo ślubowała w 1601r nie zmieniać koszuli do zakończenia oblężenia Ostendy. I tak sobie nosiła tę koszulinę zaledwie trzy lata, trzy miesiące i trzynaście dni. Czy Wasza bujna wyobraźnia jest dostatecznie bujna, żeby sobie wyobrazić, CO TAM SIĘ DZIAŁO???!!! (Nie, nie chodzi mi o oblężenie)

Król duński Christian IV był z kolei gorącym orędownikiem i praktykiem w zakresie kołtuna, czyli sfilcowanych, sklejonych łojem, zarobaczonych i brudnych włosów. Moda na kołtuna była zresztą rozpowszechniona ok. XVII w w Europie, i niesłusznie wynalazek kołtuna (plica polonica) przypisuje się Polakom… Wierzono, że obcięcie kołtuna naraża człowieka na choroby psychiczne, ślepotę, oraz opętanie albo rychłą śmierć.

Cóż, bogate sfery XVIII w nie pozostawały w tyle, jeśli chodzi o włosy. Chłopi przynajmniej nie maskowali kołtunów, a bogacze owszem… Perukami głównie. U kobiet, pod koniec epoki rokoku (czyli koniec XVIII w), peruki zmyślnie łączono w skomplikowane konstrukcje razem z naturalnymi włosami, piórami, klejnotami… Takie upięcia były kosztowne, więc damom zależało, żeby utrzymać je na głowie jak najdłużej. London Magazin w 1768r wspominał o pewnej damie, która nosiła taką konstrukcję na głowie przez ponad trzy miesiące.

Maria_Amalia_of_Austria_by_Roslin
licencja Public Domain

Zdrowe to nie było. W perukach zamieszkiwały wszy, pchły i inne stworzenia. W peruce Lady Coke of Norfolk mieszkały… myszy, a niespodziewane odkrycie lokatorów skończyło się dla Lady niezbyt dobrze, bo tak się przestraszyła, że poroniła.

Wszy i pchły trzeba było czymś ubijać. Do tego celu stosowano wykwintne złote i srebrne młoteczki i kowadełka. Można też było wabić insekty do pułapek umieszczanych gdzie? No ba, przecież że w konstrukcji z włosów. Pułapkę stanowił pojemniczek zwykle z kości słoniowej, pięknie rzeźbiony, z otworami w ściankach. W środku pułapki umieszczano kłębek waty nasączony miodem lub krwią, aby zwabić robactwo. I taka pułapka tkwiła we włosach pewnie przez kilka tygodni, bo upięcia były kosztowne, więc robiono je jak najrzadziej…

Wszy i pchły gryzą, więc czymś trzeba się drapać. No jasne, że mieli srebrne i złote, bogato zdobione drapaczki! Ba, arystokracja doszła do takiej wprawy w używaniu drapaczek, że ludzie nawet sobie nie przerywali flirtu, żeby się podrapać.

A po co damie wachlarz? Dedukcja, Watsonie: damy się nie myły, włosów nie czesały, brud i smród maskowały perfumami (tak na marginesie: domyślacie się, dlaczego Francja została mistrzem perfum?…), to o zęby miały dbać??? Wachlarz zatrzymywał po prostu odór z ust i pozwalał flirtować dalej.

No dobra, zwracam honor, czasem się jednak panie pozbywały tych warstw pudru i pomad, i przemywały się zewnętrznie i wewnętrznie larendogrą (fr. l’eau de la reine d’Hongrie, łac. aqua Reginae Hungaricae – woda królowej węgierskiej, woda węgierska):

A. Piątkowski Gorzelnik i piwowar doskonały (Kraków 1809), licencja Public Domain

Preparat, jak widać, na spirytusie, więc może coś im nawet zdezynfekował. A wytrzymać w takim brudzie bez picia…

Uffff, dałam radę to opisać, a teraz idę się umyć, potem zdezynfekować, a potem umyję się jeszcze raz. A co, w końcu nie mieszkam w Wersalu, mogę zaszaleć 😉

Korzystałam z:

Agnieszka Bukowczan-Rzeszut Z brudem przez wieki https://www.mp.pl/pacjent/zdrowy_czlowiek/208788,z-brudem-przez-wieki

https://www.wilanow-palac.pl/files/70_toiowo-sites-higiena.html

zasoby Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie https://crispa.uw.edu.pl