I już głowa nie boli…

#pigułkawponiedziałek

Zaległa #pigułkawponiedziałek , na fb ukazała się 16 marca.

Głowa mnie rozbolała od tych wszystkich doniesień. Ponieważ nie ma to, jak wiekowy przepis na przewlekły ból głowy, to znalazłam.

Ok. 47r n.e. powstaje „Compositiones medicamentorum” Scriboniusa Largusa, rzymskiego lekarza. A w tymże dziele znajdziemy m. in. tę recepturę:

jeden denar mirry
dwa denary szafranu
dwa denary gorzkich migdałów
trzy denary świeżej ruty
jeden denar pasternaku krowiego (?)
jeden denar panax
trzy denary jagód laurowych
dwa denary dzikiego tymianku
jeden denar castoreum

Wszystkie składniki ucierano z octem i niczym świstak toczono nieduże pastylki.
W razie potrzeby rozpuszczano je w mieszance octu i olejku różanego, aż osiągnięto konsystencję miodu. Tym mazidłem smarowano czoło i skronie.

Co to jest castoreum pisałam już, poszukajcie 😉
Oxford Latin Dictionary podaje takie oto definicje panax:
– gatunek Opoponax
– panaceum, leczyć wszystko
– roślina, która ma wyleczyć wszystkie choroby
czyli nie wiemy, o co chodziło autorowi.

Denar z kolei jest rzymską monetą, ale także jednostką masy i w tym przypadku odpowiada około 3,9 g. Bo musicie wiedzieć, że waga jednego denara była różna, w zależności od aktualnie panujacego cesarza.

Metoda pozbycia się bólu głowy miła, aromatyczna, relaksująca i w ogóle w sam raz na ciężki poniedziałek.