#pigułkawponiedziałek

Najpopularniejszy wirus świata i koledzy ;)

https://www.cdc.gov/handwashing/images/keepcalm.gif

#pigułkawponiedziałek

Pamiętacie jeszcze z biologii, czym są wirusy? To twory, które nie mają ani własnej komórki, ani własnych układów enzymatycznych, a żeby móc się namnażać, potrzebują komórek gospodarza – czyli bakterii, rośliny, zwierzęcia lub człowieka.

Wirusy charakteryzują się dużą różnorodnością, a także zmiennością : mogą mutować, niektóre bardzo łatwo. Dajmy na to, grypa: co roku atakuje trochę inny wirus grypy, częściowo da się przewidzieć który i m.in. w oparciu o te przewidywania powstają szczepionki przeciwko grypie na dany sezon. Zwykle charakteryzuje je swoistość, tzn wirusy roślinne nie zaatakują zwierzęcia, wirusy zwierzęce nie mają „punktu uchwytu” w organizmie człowieka, więc człowiek nie zachoruje. Zwykle, bo jak widać w ostatnich dniach, niektórym wirusom udaje się przekroczyć i tę barierę.

Koronawirusy (CoVs) to należące do rodziny Coronoviridae tzw. RNA-wirusy. Oznacza to, że ich materiał genetyczny w tym przypadku zapisany jest na pojedynczej nici RNA, czyli kwasu rybonukleinowego (pamiętacie z biologii?). Nazwa pochodzi od ich wyglądu pod mikroskopem – ich otoczka z glikoprotein ma charakterystyczny, podobny do korony (z łac. corona), wygląd. Są olbrzymami w swojej kategorii RNA-wirusów, mają jeden z największych genomów i rozmiarów spośród RNA-wirusów.

Koronawirusy powodują u zwierząt infekcje związane z układem oddechowym i pokarmowym, np. endemiczną biegunkę świń (Porcine Epidemic Diarrhea Virus, PEDV), zakaźne zapalenie oskrzeli u ptaków (Infectious Bronchitis Virus IBV). Może to mieć ekonomiczne znaczenie dla hodowców, ale do pewnego czasu nie stanowiło bezpośredniego zagrożenia dla ludzi.

Pierwszy ludzki koronawirus (HcoV) został opisany w 1965r jako B 814. Ale dokładnie go nie oznaczono, bo nie było wtedy jeszcze metod badawczych pozwalających np. na sekwencjonowanie genomu, a potem próbka zaginęła, i teraz już nikt nie dojdzie, który to był wirus.

W kolejnych latach opisano kolejne ludzkie koronawirusy, opisano również objawy jakie powodują u ludzi (zrobiono to w badaniach na zdrowych ochotnikach – jeśli narzekasz na swoją pracę, pomyśl, że zawsze mógłbyś być ochotnikiem w badaniu mikrobiologicznym…). Stwierdzono, że koronawirusy mogą powodować u zdrowych ludzi stosunkowo łagodne przeziębienia; być może także zakażenia układu pokarmowego.

Pojawiła się także sugestia, że być może jeden z koronawirusów, HCoV-OC43 , ma związek z powstawaniem stwardnienia rozsianego (SM). Odkryto bowiem, że koronawirusy znajdują się w tkance mózgu osób z SM, a miano przeciwciał przeciw HcoV jest dużo wyższe we krwi osób z SM niż w grupie kontrolnej osób zdrowych. Badania nie dały jednak jednoznacznego związku koronawirusów z SM.

Jednakże w 2002r w Azji pojawiła się nowa, nieznana dotąd choroba układu oddechowego, o dość ciężkim przebiegu, i jak się okazało – wywołana została przez nowego koronawirusa. Nazwano ją SARS (od Severe Acute Respiratory Syndrome; powodował ciężką ostrą niewydolność oddechową). Zapadło na nią ponad 8000 osób, a zmarło ok 800 według rożnych źródeł. Infekcja była wysoce zaraźliwa, jeden chory potrafił zarazić do kilkudziesięciu osób. Po 8 miesiącach epidemia wygasła, a nam pozostają spekulacje na temat sezonowości wirusa lub skutecznych metod izolacji chorych. Wiadomo też, że źródłem wirusa SARS-CoV były prawdopodobnie nietoperze, a gospodarzami pośrednimi jenoty i łaskuny.

Czemu SARS tak się rozprzestrzenił? Ano przez zlekceważenie zasad higieny i szeroko rozumianego postępowania w obliczu nowej choroby lub epidemii. Otóż pewien doktor z Guangdong („kolebka” SARS, tam zanotowano pierwsze przypadki) opiekował się pacjentami z atypowymi objawami infekcji oddechowej (jak się potem okazało SARS). Mimo objawów infekcji u siebie, udał się do Hongkongu na wesele. Zamiast siedzieć w domu lub zgłosić się do siebie na oddział, tym razem jako pacjent. Zaraził 16 innych weselnych gości z Wietnamu,Toronto i Singapuru, oraz jednego z gości hotelowych. Ów zarażony człowiek z hotelu najpierw zaraził siedmiu pracowników prywatnego szpitala w Hanoi, a w przeciągu kolejnego tygodnia jeszcze pięćdziesięciu pracowników szpitala w Hongkongu, siedemnastu studentów (ciekawość, ciekawość, no trzeba było zobaczyć nowy przypadek medyczny…), trzydziestu innych pacjentów, czterdziestu dwóch odwiedzających oraz czterech członków rodziny. Miał człowiek rozmach, bez dwóch zdań, zarażając łącznie sto pięćdziesiąt (!) osób. Ostatecznie zmarł w Toronto, zarażając jeszcze pięciu członków swojej rodziny.

Ostatni koronawirus również pojawił się w Azji, lecz czy słyszeliście, że to niekoniecznie ten kontynent ma monopol na nowe choroby, w tym infekcje nowych koronawirusów? W 2004 r w Holandii, od niemowlęcia z zapaleniem oskrzeli, wyizolowano nowego wirusa, oznaczonego jako HcoV-NL63, a w 2005r wirusa HCoV-HKU1 w Hongkongu od pacjenta z zapaleniem płuc. Kolejny koronawirus, o którym również nie było głośno tak jak o SARS, to MERS-CoV (od Middle East Respiratory Syndrome), powodujący znacznie cięższe zakażenie dróg oddechowych o znacznie wyższym współczynniku śmiertelności niż SARS, bo aż ok. 35%. Z zalet tego wirusa – do zarażenia potrzebny był długotrwały kontakt. Epidemia pojawiła się nie w Azji, a w Arabii Saudyjskiej. Słyszeliście o MERS-CoV kiedykolwiek? Otóż to…

Doświadczenia postępowania i leczenia SARS sprawiły, że gdy w grudniu 2019r pojawił się kolejny nowy ludzki koronawirus, szybko go wyizolowano i zsekwencjonowano genom. Potwierdzono przez to, ze nie jest to żaden ze znanych do tej pory HcoV, i ten beta koronawirus oznaczono jako novel Coronavirus czyli 2019-nCoV. Zakażenie rozwija się u osoby zarażonej dość dynamicznie, powodując głównie intensywne objawy ze strony układu oddechowego z niewydolnością oddechową włącznie. Większość (ok 70%) zakażonych to mężczyźni, natomiast cóż, to są Chiny, tam jest przewaga mężczyzn w społeczeństwie, więc to akurat nie dziwi.

A czym leczono zarażonych ludzi?

Przy SARS wdrażano leczenie objawowe: tlen, duże dawki sterydów, aby przeciwdziałać obrzękowi płuc. Próbowano też stosować leki przeciwwirusowe (ale np. ribavirin okazał się kompletnie nieskuteczny) oraz antybiotyki przeciw bakteriom powodującym zapalenie płuc.

Zakażenia MERS próbowano leczyć lekami przeciwwirusowymi typu rytmonavir, lopinawir oraz interferon. Bada się również in vitro skuteczność leków stosowanych w innych schorzeniach, np. chlorpromazynę albo dobrze znany loperamid.

W początkach lutego natomiast w Tajlandii pojawiły się informacje o wyleczeniu ponad 70-letniego pacjenta z zakażenia wywołanego 2019-CoV. Zastosowano mieszankę leków stosowanych w zakażeniach wirusem HIV (lopinawir+rytonawir) oraz znanego i u nas w Polsce, oseltamiviru stosowanego w zakażeniach wirusem grypy oraz w ich prewencji.

Pozostałe wirusy zwierzęce, które zmutowały i potrafią przenosić się na ludzi to m. in.:

– wirus HIV (znaleziony u małp)

– wirus ptasiej grypy

– wirus świńskiej grypy.

Czy zatem jest powód do paniki? Na razie niekoniecznie.

Wystarczy przestrzegać kilku zasad na czele z dokładnym myciem rąk, nie dotykanie twarzy, nosa i ust, i innymi, które podało Ministerstwo Zdrowia tutaj: https://www.gov.pl/web/zdrowie/co-musisz-wiedziec-o-koronawirusie?fbclid=IwAR3rSc_Tq9pI7gMV1V0IG5TBXQhdL6lQGoP2OE5hQBPZxVaFrzq_LocV8dY

A już wkrótce zmierzymy się z dawnymi epidemiami… Gotowi? To zaopatrzcie się w maseczki i alkohol (do dezynfekcji, dezynfekcji!) i zachowajcie czujność, bo przed nami dżuma, cholera, hiszpanka, tyfus i inne rozmaite niebezpieczeństwa.

Przygotowując wpis korzystałam m.in. z:

  • Pyrć K., Ludzkie koronawirusy, Postępy Nauk Medycznych 4b/2015, s. 48-54