#pigułkawponiedziałek

Antidotum na wszystko

#pigułkawponiedziałek
#cylicznie #krótkahistoryjka
#niemartwciesiębędąidłuższe
#zprzymrużeniemoka
#aczaseminapoważnie

#pigułkawponiedziałek będzie pojawiać się cyklicznie, na fb, a tutaj dla tych co fb nie mają i żyją szczęśliwie. Krótkie, stężone wpisy, szybko przyswajalne – jak to w pigułkach bywa 🙂

Dziś będzie o tym, jak ważna jest rodzina. I hobby. I końskie zdrowie fizyczne, bo z psychicznym to już tak sobie w tym przypadku było…

Otóż król Pontu, łaskawie (albo i nie, z naciskiem na „nie”) panujący w latach 120-63 p.n.e., Mitrydates VI, miał pewne hobby. Hobby to napędzone było paranoicznym strachem króla – no wiecie, gdy ktoś ma na sumieniu ok 80 000 Rzymian w tym czasie… I cały czas wojuje z Cesarstwem Rzymskim… Sami rozumiecie, miał prawo się bać. A jeszcze gdy do tego własna rodzina rzucała mu kłody pod nogi, nie pozwalała spokojnie panować i knuła mordercze intrygi przeciw niemu, to zrozumiałe jest, że Mitrydates zainteresował się… truciznami.

Prowadził eksperymentalne badania z toksykologii, jakby nie patrzeć. Poszukiwał uniwersalnej odtrutki. Badania prowadził na więźniach, jeńcach wojennych, niewolnikach. Udało mu się otruć rodzinę (własną matkę, brata, żonę i dzieci) – ale ci ponoć sami się prosili, próbując odebrać mu władzę.

Sam na sobie również testował trucizny i odtrutki, stale zwiększając dawki tak, że nie czyniły mu żadnej szkody (i po to jest właśnie to końskie zdrowie 😉 ).

I w końcu udało się: na bazie „szalonego miodu” z rododendronu powstało uniwersalne antidotum zwane electuarium Mithridatis lub mithridatum. Wg Pliniusza Starszego zawierało 54 składniki, według Celsusa 36 składników. Mithridatum zawierało m.in. cynamon, mirrę, kardamon, wrotycz, tatarak, dziurawiec,anyż, goryczkę, szafran, ziele tasznika. Oczywiście nie mogło zabraknąć soku z maku (czymże byłaby ludzkość bez przetworów z maku, prawda?) oraz zaskakujących surowców, jak strój bobrowy (castoreum; żółtawa wydzielina gruczołów bobrów, nie napiszę gdzie zlokalizowanych bo a nuż coś jecie; no dobra, sami chcieliście – gruczoły te znajdują się w okolicach łonowych tych niewinnych zwierzątek).

„Szalony miód” z rododendronu lub tojadu, pewnego razu przysłużył się… taktyce wojennej. Mitrydates wiedział, że nie zwycięży rzymskich wojsk Pompejusza, uciekł sie więc do podstępu. Na drodze rzymskich legionów rozłożył plastry z „szalonym miodem”, który Rzymian otruł, a resztę dopełniły wojska Mitrydatesa.

Ostatecznie król Mitrydates zakończył życie nie otruty (sam doprowadził do tego, że się nie dało go otruć, chociaż próbował właśnie w ten sposób popełnić samobójstwo), a przebity mieczem.

No i z tej poniedziałkowej perspektywy moje życie jest jednak spokojne, bez spiskującej rodziny i wrogów knujących za plecami. Ufff.

(korzystałam m.in. z „Historii medycyny” Władysława Szumowskiego oraz „Kilka słów o antidotach stosowanych w starożytności” P. Lampkowska, Studia Europaea Gnesnensia 3, 211-226, 2011)