Uncategorized

Na dobry początek…

Mówią, że najtrudniej zacząć.

Osobiście uważam, że najtrudniej nie zaczynać…

Mam na imię Dorota, jestem praktykującą farmaceutką i kierownikiem apteki. Siedzę w farmacji po uszy, a często i po kokardki ale cóż począć… Podobno stara miłość nie rdzewieje, zdarzyło mi się próbować rzucić ten zawód, i z powrotem wracałam, więc chyba jesteśmy sobie pisane (naprawdę tym razem nie zamierzona gra słów). Z pewnością jestem więc tutaj właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

Zamierzam zaserwować Wam opowieści o dawnym i teraźniejszym świecie farmacji i medycyny, czyli – nie oszukujmy się – akcję, horror, wyciskacz łez, Grę o Tron i Wiedźmina w jednym. Tylko to nie będzie powieść, to się działo naprawdę.

A bez tego, co się stało, nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy teraz. Np. ja nie stałabym teraz przed wyborem, co podać jednemu dziecku na gorączkę, a co drugiemu, biorąc pod uwagę osobnicze uwarunkowania, wiek, zjadliwość (wirusa, nie dziecka…) etc.

I jak na początku nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby się tym jakoś dzielić (o rany, zabrzmiało jak wpis dla grupy wsparcia…), a pisać bloga to już w ogóle, tak pewnego wieczoru postanowiłam zrobić szybkie badanie opinii wśród znajomych, czy chcieliby takie opowieści czytać. A oni, zamiast zbombardować mój pomysł, jeszcze go podchwycili. Chciałoby się napisać: Et tu Brute contra me.

Starym, nie wiem, czy dobrym, obyczajem, podnoszę więc rzuconą rękawicę i z wrodzonym: „Co, ja nie dam rady???!” podejmuję wyzwanie. Chcieli, to mają. Teraz będą musieli czytać, bo… no, ktoś będzie musiał to w końcu czytać, sprowadzili mnie na tę wyboistą drogę, to niech chociaż teraz pomogą pchać po niej ten wózek, co do niego właśnie wsiadłam…

Uwaga techniczna: jestem farmaceutą, nie historykiem. I pod tym kątem zgłębiam historię. Będzie dużo dygresji, czasem jakaś naprawdę ważna porada, taka, którą chciałabym, żebyście zapamiętali.

Wszyscy musimy mieć jakąś rozrywkę, a nie tylko praca i praca, i obowiązki, więc ja postawię na rozrywkę i porad udzielam w pracy, a tu się bawię. Czasem nawet za dobrze się będę bawić. To żeby była jasność.

Mam poza tym specyficzne poczucie humoru i nie zawaham się go użyć.

No, to skoro mamy już jasność i szczęśliwie udało się zacząć, odpalam „iskrę Bożą” 😉 Najwyżej odpadną mi zelówki 🙂

(sł. Andrzej Waligórski „Doping”)